Są takie okresy w życiu, gdy zaczyna nas ono przerastać. Może się zdarzyć że na skutek problemów w związku, braku pieniędzy, zbyt dużej ilości stresów lub problemów ze znalezieniem swojego miejsca, stajemy się zaniepokojeni i smutni, często zaczynając reagować na wszystko nerwowo i nieadekwatnie. Nie jesteśmy w stanie odpocząć, wyspać się i nawet na chwilę oderwać się od trudności i uczucia towarzyszącego nam ciężaru. Czasami zwyczajnie, niepozornie, nie umiejąc zlokalizować przyczyny, stajemy się coraz bardziej wewnętrznie słabi i zaczyna nam towarzyszyć poczucie emocjonalnej kruchości.

Na skutek tych zmian zaczynamy się martwić, że coś jest z nami nie tak, i podejrzewamy u siebie chorobę. Równie często możemy odsuwać od siebie świadomość tego, jak bardzo życiowe trudności mogą wpływać na nasze zdrowie, i ignorujemy skutki, zapijając je alkoholem, zajadając słodyczami lub uciekając w pracę. Nasz dobowy rytm ulega widocznym i męczącym zmianom. Zaczynamy  przesypiać większość dni i nocy lub wręcz przeciwnie – popadamy w bezsenność. Tyjemy lub nagle tracimy apetyt.

Ludziom z otoczenia nasze objawy zaczynają kojarzyć się z lenistwem, zniechęceniem, zblazowaniem, co sprawia, że czujemy się nierozumiani, nieakceptowani i coraz bardziej zamykamy się w sobie. Mamy wrażenie, że zaczynamy denerwować innych ludzi. Zdarza się także, że przy kumulacji wszystkich tych odczuć, coraz częściej przychodzi nam do głowy myśl o tym, aby uciec, zniknąć, przespać zły czas.

W takich stanach, jeśli utrzymują się dłużej niż byśmy się tego spodziewali (np. po pomyślnym rozwiązaniu doraźnych problemów, gdy nadchodzi lato gdy coś nam się udaje) przydaje się pomoc fachowca, na dłuższą metę psychologa lub terapeuty, ale na początek przede wszystkim psychiatry.

Chociaż pomoc psychiatryczna może budzić złe skojarzenia, nie należy się zniechęcać, tylko spokojnie umówić się na przynajmniej jedną, diagnostyczną wizytę. Jeśli jesteśmy ubezpieczeni, taka wizyta nie będzie nas nic kosztować. Można np. zadzwonić do niepublicznego oddziału NFZ lub do swojej poradni zdrowia. Wizyta u psychiatry jest konieczna po to, aby zdiagnozować, czy na skutek trudności, z którymi się borykamy, nie zaczęliśmy cierpieć na depresję lub nerwicę. Jeśli tak, niezwykle ważne staje się leczenie – tak farmakologiczne jak i terapeutyczne. A jeśli nic nam nie dolega, będziemy mieli okazję to pozbycia się obaw.

Leki antydepresyjne dają bardzo dobre rezultaty, nie uzależniają i najczęściej nie są drogie. Pomagają odzyskać równowagę psychiczną, która jest bardzo potrzebna do tego, aby zebrać siły i rozprawić się ze swoimi problemami. Ich jedyna wada to opóźnione działanie – na pierwsze rezultaty trzeba poczekać średnio od tygodnia do miesiąca. Ważne więc aby się nie zniechęcać tylko brać przepisaną dawkę i dbać o siebie, spokojnie czekając na pierwsze rezultaty. Lekarz może przepisać także łagodne środki nasenne lub uspokajające, które bierze się zwykle bardzo krótko i które wspomagają leczenie, a są dobrą alternatywą dla częstego w takich stanach nadużywania alkoholu. Jeśli towarzyszy nam poczucie że niedługo zdarzy się z nami coś złego, nie wytrzymamy dłużej, nie przetrwamy nocy. Przyspieszmy wizytę u specjalisty, umówmy się do niego prywatnie.

Warto też poprosić lekarza o skierowanie na terapię. Terapeuta pracujący dla NFZ może nam bardzo pomóc w zakresie długofalowego wychodzenia z kłopotów. Będzie to pomoc za którą nic nie zapłacimy. Niestety czas oczekiwania na miejsce na terapii jest zwykle stosunkowo długi, warto więc zapisać się na listę oczekujących i raz w tygodniu dzwonić do przychodni, pytając czy zwolniło się dla nas miejsce. Podczas oczekiwania na miejsce na regularnej terapii, warto zapisać się do psychologa na konsultację psychologiczną. Wesprze nas i pokaże jak można przetrwać kolejny dzień.

Stosunek bliskich
Rodzina i przyjaciele często niezwykle mocno stygmatyzują i retraumatyzują osobę cierpiącą na trudności psychiczne. Odbywa się to na poziomie nieświadomym i wynika ze specyficznego rodzaju odczuć, jakie budzi osoba przeżywająca tego rodzaju trudności. Jest zamknięta na kontakt, jej mimika jest ograniczona, twarz staje się maskowata, głos cichy i pozbawiony energii. Osoba bliska może więc odnieść wrażenie, że ją ignorujemy lub nawet jesteśmy na nią obrażeni i mamy jej coś za złe, że ją sprawdzamy lub się nią bawimy.

Warto jednak pamiętać o tym, że oni także najprawdopodobniej przejmują się naszą sytuacją. Czasami w takich sytuacjach pomaga poważna rozmowa, w której informujemy bliskich o swojej sytuacji, odczuciach i prosimy o wsparcie, np. pomoc w znalezieniu dobrego lekarza i podwiezieniu nas na pierwszą wizytę. Bliscy nie powinni zastępować nam terapeuty, nie jest wskazane też, abyśmy obciążali ich winą na nasz nastrój lub niepowodzenia. W tym szczególnym czasie powinniśmy dla siebie po prostu i zwyczajnie – być.