Kilka lat temu, w otchłani biblioteki znalazłam książkę, której w normalnych warunkach nie zdecydowałabym się otworzyć. Z tego prostego względu, że to poradnik. Nie lubię poradników. Nie umiem ich. Uważam, że są zbyt często słabo napisanymi zestawami rad, tworzących życiową drogę na skróty. A w pracy nad sobą, w życiu, nie ma przecież skrótów, nie działają zaklęcia, nie ma nic za darmo.

Czytanie poradników samo w sobie nie jest złe. To jak zjedzenie kawałka pysznego czekoladowego ciasta na urodziny. Może dać nam chwilę przyjemności, pozostawić w nas dobre wspomnienie, być symbolem kończącym pewien etap w życiu i rozpoczynającym kolejny. Warto jednak zwrócić uwagę na to, kiedy pojawia się problem. Bo już zaczytywanie się w poradnikach (które są de facto pomysłami innych na to jak żyć, jak myśleć, podanymi na tacy) gdy ma się konkretne, nawarstwiające się trudności, jest już jak jedzenie codziennie talerza ciastek i czekolady. Gdy w naszym życiu pojawia się poważny problem, oznacza to mniej więcej tyle, że albo my sami albo zewnętrzna sytuacja nakłania nas do tego, abyśmy zaczerpnęli pomocy, uwagi i naprawdę głębokiego kontaktu z drugą osobą. I abyśmy w komfortowej, bezpiecznej atmosferze przeżyli pewne emocje i doszli sami, w toku doświadczenia, do wniosków, jak trwale poprawić swoje funkcjonowanie, czy rozwiązać trudną sytuację.

W mojej opinii poradnik może napisać każdy. Książki fabularnej, powieści, tomiku wierszy – już nie. Od zdobywania rzetelnej wiedzy mamy akredytowane podręczniki, a od poruszających treści – literaturę piękną.

Jakie było więc moje zdziwienie, gdy natknęłam się na poradnik Życie bez diety, autorstwa J.P.Foreyt i G.K. Goodrick. Właściwie to ciężko mi używać wobec tej książki stwierdzenia, że to typowy poradnik. Książka stosunkowo krótka (150 stron), poręczna, wydawałoby się że można ją przeczytać w jeden dzień. A jednak wracam do niej od paru lat i zawsze znajduję w niej coś nowego. Książka napisana świetnym, gęstym od ważnych stwierdzeń, a jednocześnie przejrzystym i oszczędnym stylem. Bardzo coachingowa, z dużą ilością pustych miejsc na przemyślenie sobie siebie. To książka o stylu życia, tym bardzo wewnętrznym konstrukcie, który raz działa na nas świetnie, a innym razem na całej linii zawodzi. Czego skutki, pod postacią wzrostu wagi, można dojrzeć gołym okiem.
Książka napisana w stylu rozmowy lub korespondencji z czytelnikiem, bez pustych, mylących stwierdzeń, typu jak to zrobisz (punkty od 1 do 10), twój sukces jest murowany! Raczej z głębokimi, bezpośrednimi pytaniami, nad którymi warto się zastanowić także osobom bez pozornego problemu nadmiernej wagi. Książka o odchudzaniu, napisana przez psychologów, którą zdecydowanie mogę polecić.